czwartek, 17 lipca 2014

z potrzeby piękna ;)


Środowisko, w którym się wychowujemy ma duży wpływ na to kim się stajemy. To wiadomo i zbadano wielokrotnie. To, że wyląduję w szkole i na uczelni artystycznej wiedziałam już zanim nauczyłam się czytać.Szybko dostrzeżono u mnie talent plastyczny - był wyczekiwany właściwie -  z racji, że wcześniej pojawił się u siostry 
(do dziś mama pluje sobie w brodę, że u niej nie został on tak "pociągnięty"* jak u mnie).
* Pociągnięty, czyli stwarzano mi możliwości do rozwoju talentu. Podano mi "płótno " w postaci całych ścian mojego pokoju i wszystko to, co podeszło mi pod ołówek i pędzel. Mój tata posiadał od zawsze (kiedyś w bloku a teraz w domu) piwnicę,a właściwie "gabinet dla złotorękich", w których są rozmaite cuda do tworzenia i tam też uwielbiałam spędzać czas najbardziej. W domu miałam albumy do sztuki i wisiały obrazy na ścianach, odkąd pamiętam słyszałam, że jak tylko zechcę to poślą mnie do plastyka a potem na sztuki. Zechciałam. Mam dużą potrzebę piękna, muszę otaczać się pięknem, od pilnika do paznokci, przez but i kolczyk po widelec (wszystko to musi być jakieś i nie chodzi tu o metkę). Tak więc, zgadzam się, że środowisko nas buduje. Ale myślę, że otoczenie również. Uważam, że dorastając w "pięknym" otoczeniu, stajemy się wrażliwsi na piękno. "Piękno" jest trochę domeną dzieła sztuki, a w końcu udowodniono również, że wychowanie przez sztukę pogłębia życie uczuciowe i wyrabia wrażliwość estetyczną. Na zajęciach z  psychologii wciąż powtarzano nam jak istotne jest wychowanie estetyczne, bo pobudza inteligencję i twórczą postawę! Polecam tu poczytać Irenę Wojnar (najlepiej wszystkie jej pozycje), uważa, że : " Wychowanie to (estetyczne) w znacznym stopniu dokonuje się w sposób niezamierzony, w czasie słuchania radia, oglądania filmów czy spektakli telewizyjnych. Jego elementami są rozmaite przedmioty otaczające człowieka: domy, sprzęty, plakaty."Jak mówiłam - uwielbiam otaczać się drobnymi dziełami sztuki i cieszę się, że Bruno 
ma z nimi kontakt odkąd wydał głos. Staram się także (bo lubię), by jedzenie, 
które mu podaję, oprócz tego, że jest zdrowe i bardzo smaczne, było właśnie atrakcyjne wizualnie, czyli "piękne;)" i ładnie podane. Rozmawiałyśmy ostatnio z siostrą o tym, co pamiętamy z domu z wczesnego dzieciństwa i okazało się, że obie pamiętamy kanapki przygotowywane przez tatę dla nas. To były małe dzieła sztuki, coś idealnego, niesamowicie pięknego i starannie przygotowanego. Chciało się na to patrzeć. Pamiętamy do dziś. Wiem, że Bruno zapamięta dom podobnie.
Szok, to miał być post o śniadaniu, więc do rzeczy. Jeśli macie dość jaglanki i owsianki, polecam Wam przygotować okrutnie smaczne i obrzydliwie piękne kanapki, należy je STWORZYĆ według własnej potrzeby piękna.

Jedyne co musicie nabyć to ciasto francuskie.Nasze kanapki składały się z:
Brunowe: ciasto posmarowane syropem klonowym, na to pomidor bez pestek i olivki, kropla oliwy lub figi bądź żurawina suszone i szynka parmeńska i na oba zestwy mozarella oraz liść rukoli oraz jagody i poziomki dla ozdoby.
moje: ciasto posmarowane miodem na to : figi suszone, szynka parmeńska i na to ser camembert oraz rukola, poziomki i jagody do ozdoby.wsio na 12 min do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni.
Do dzieła i palce lizać!















krzesełko na którym siedzi i uwielbia sziedzieć Bruno to SVAN ( tu na przykład).
talerzyk kot DONNA WILSON (tu).

sobota, 12 lipca 2014

STYLÓWKA GOSCINNA


Gabrysia to koleżanka Brunia z "podwórka". 
Musicie przyznać, że zdjęcie powyżej to w całości mistrzostwo!
Jestem pod wrażeniem urody Gabryśki, taka mała Greace Kelly i nosi się tak stylowo!




Przysyłajcie zdjęcia!:)


czwartek, 10 lipca 2014

II NIEZBĘDNIK WAKACYJNY

Niebawem ruszamy nad Bałtyk. 
Z racji, że udamy się samochodem, to będziemy mogli zabrać tyle ile wlezie a przede wszystkim
niezbędnik, który przedstawiam. Tym razem są to przedmioty, które wybrał głównie Bruno.
Są to jego "naj" bez których się praktycznie nie rusza (w kapeluszu chodzi po domu, a z naczyniem
do lemioniady z palemką chyba się zrósł ;D).
6. Uwielbiamy naszą misę Bilibo ( stąd). Duża micha to jest to. Niestety nie szło upchnąć jej do walizy na Majorkę, ale nad Bałtyk bierzemy bankowo. Nad jezioro zabieramy zawsze, budzi wielkie zdziwienie i podziw - dzieci zwłaszcza - do tego stopnia, że dwie małe miseczki tajniakiem zostały uprowadzone przez dziewczynki na plaży (widziałam i nie potrafiłam zwrócić uwagi:( A co tam, mamy ich jeszcze pare;)

4.Zdecydowanym ubraniowym hitem tych wakacji są pepcowe
białe koszulki kolorowane przez mamę. Bru wygląda w nich bosko, chwalę siebie i przystojnego syna.
Najbardziej twarzowe są odblaskowe. Jedna malowana koszulka dziennie . Bru też je lubi, ma ich na potęgę, więc mama nie podciera buzi po każdym zacieku , niech leci i plami, a co, w końcu maluje się kolejna;) 
Pepco też zresztą powinnam dodać do niezbędnika wakacyjnego, w końcu podrasowana czapa również stamtąd;)
 1.Przewiewny i taki stylowy. Kapelusz. Jak się cieszę, że Bru chce chodzić w nim nawet po domu. Ba - mi każe zakładać mój za każdym wyjściem. 
2.Jeśli lemoniada, to tylko z palemką. Od czasów pierwszego przeczytania "Maja na tropie jaja" palma stała się kulminacyjnym przedmiotem w życiu mego syna. Jakże głębokie i szczere było jego szczęście, gdy odkrył w barze przy plaży tenże pojemnik na lemoniadę.
Do tego wygodny, lekki, idelany dla jednej małej łapeczki, wszystkie skip hopy i inne cuda mogą się schować baj baj!
 5. Magazyn "Świnka Peppa". Porządna świnka stała się przyjaciółką Bruna na dobre i na złe. O ile porzuca różnych książkowych bohaterów po krótkim romansie, tak przyzwoitej, poczciwej Peppie wierny jest jak pies. Na każdych wakacjach, przed każdą drzemką, do każdego posiłku i na chwilę wytchnienia - najlepsza ona, Pappa. Magazyn sprawdza się na wakacjach, historyjki krótkie, w sam raz do przeczytania przy jabłku czy gruszce po kąpieli w basenie.
Wychodzę z założenia, ze na wakacjach nie musi czytać  Herberta, zwłaszcza, że matka sama zabiera wtedy "pierduśnice"

6. Tatuaże Mini rodini. Krótko - kiedy się zmyje, krzyczy z żalem w głosie : "Mama nie maaaaa:((((". Ja też je uwielbiam, wyglądają tak realistycznie. 
Postanowiłam, ze na trzydziechę sama sobie walnę tattoo ;D




Jeśli również tworzycie swoje niezbędniki na wakacje i szukacie aplikacji, która to ogarnie jak trzeba, polecam Tirendo , link tutaj.


wtorek, 8 lipca 2014

27/52


Mój syn w 27 tygodniu tego roku. 27/52.
Uwielbiam pierwsze razy moje syna, jak ta wata cukrowa na przykład. 
Nie chcę zapomnieć tych grymasów zdziwienia do końca życia, to najlepsze co mam.




środa, 2 lipca 2014

26/52

Mój cud w 26 tygodniu roku. 26/52.

Cholerni hiszpańscy kelnerzy, że też muszą po każdym posiłku dawać lizaki i lody w prezencie!!!
p.s. nierozłączny z Peppą (peppowe wiadro jako torebka ;D)