sobota, 16 sierpnia 2014

ZAMALOWANE


Wiem, że interesują Was konkrety odnośnie malowania ubrań, które nałogowo uprawiam;)
Co prawda odpowiadam na każdego mejla i komentarz (chyba?:) z zapytaniem o farby i takie tam,
ale tu raz jeszcze zdradzę Wam co i jak od kuchni. Może ktoś jeszcze pokusi się o ubarwienie sobie życia;)
No więc farby do tkanin kupuję na allegro - marki PROFIL,cena fajna i ogólnie jestem zadowolona. 
Minus mają taki, że szybko "galarecieją" :( a niestety galaretą ciężko malować, zatem polecam kupować małe ilości, no chyba, że planujecie malować ilości fabryczne;) Ja jednak wiem, że lepiej małe tubki, a częściej. Farby oczywiście są bezpieczne i mają wszystkie normy co trzeba. 
Po namalowaniu należy odczekać, aż wyschną i przeprasować porządnie żelazkiem max rozgrzanym przez papier do pieczenia. To utrwali farbę. Prać należy w 40 % i  wówczas totalnie nic się nie dzieje.
Kolory w ogóle nie płowieją, gorzej z czarną, ciut blednie po każdym praniu. Ale podobno to niezależne od marki ;/
Maluję po koszulkach starych jak i zakupionych specjalnie na tę okazję z :
- PEPCO podkoszulki białe za 4,99 - rewelacja!
- H&M z krótkim i długim rękawem po 2 w komplecie - rewelacja!

To chyba tyle, jeśli coś jeszcze Was zastanawia, pytajcie:)

Do dzieła!









WIETRZENIE SZAFY

Robię miejsce na nowy rozmiar. Za małe precz.
dodać + 10zł na wysyłkę l. poleconym.

zara sweterek z tyłu zapinany na pare guzików, założony 2 razy. r. 2-3 lata, 13zł

Nike 2 razy zakładane, jak nowe. r. 11, 5 cm,  40zł

spodenki h&m delfinki, cudo, 6-12m , cena 20zł

ogrodniczki GEMBOREE, plamka od farby na dole nogawki, super wygodne i miękkie, 1,5 r. 9zł


poniedziałek, 11 sierpnia 2014

31/52




To był cudowny tydzień. Jak każdy i jeszcze bardziej. 
Takich trzech jak ich dwóch nie ma ani jednego <3

Codziennie nowe słowa ludzkie w jego słowniku. I trochę żal, bo lubię to jego niemowlęce gadanie z kosmosu:(

czwartek, 31 lipca 2014

30/52

Jesteśmy nad morzem stąd przerwa w nadawaniu.
Podoga iście tropikalna, tylko temperatura Bałtyku 10 stopni i zakaz kąpieli.

A oto mój syneczek w 30 tygodniu tego roku! 30/52.





czwartek, 17 lipca 2014

z potrzeby piękna ;)


Środowisko, w którym się wychowujemy ma duży wpływ na to kim się stajemy. To wiadomo i zbadano wielokrotnie. To, że wyląduję w szkole i na uczelni artystycznej wiedziałam już zanim nauczyłam się czytać.Szybko dostrzeżono u mnie talent plastyczny - był wyczekiwany właściwie -  z racji, że wcześniej pojawił się u siostry 
(do dziś mama pluje sobie w brodę, że u niej nie został on tak "pociągnięty"* jak u mnie).
* Pociągnięty, czyli stwarzano mi możliwości do rozwoju talentu. Podano mi "płótno " w postaci całych ścian mojego pokoju i wszystko to, co podeszło mi pod ołówek i pędzel. Mój tata posiadał od zawsze (kiedyś w bloku a teraz w domu) piwnicę,a właściwie "gabinet dla złotorękich", w których są rozmaite cuda do tworzenia i tam też uwielbiałam spędzać czas najbardziej. W domu miałam albumy do sztuki i wisiały obrazy na ścianach, odkąd pamiętam słyszałam, że jak tylko zechcę to poślą mnie do plastyka a potem na sztuki. Zechciałam. Mam dużą potrzebę piękna, muszę otaczać się pięknem, od pilnika do paznokci, przez but i kolczyk po widelec (wszystko to musi być jakieś i nie chodzi tu o metkę). Tak więc, zgadzam się, że środowisko nas buduje. Ale myślę, że otoczenie również. Uważam, że dorastając w "pięknym" otoczeniu, stajemy się wrażliwsi na piękno. "Piękno" jest trochę domeną dzieła sztuki, a w końcu udowodniono również, że wychowanie przez sztukę pogłębia życie uczuciowe i wyrabia wrażliwość estetyczną. Na zajęciach z  psychologii wciąż powtarzano nam jak istotne jest wychowanie estetyczne, bo pobudza inteligencję i twórczą postawę! Polecam tu poczytać Irenę Wojnar (najlepiej wszystkie jej pozycje), uważa, że : " Wychowanie to (estetyczne) w znacznym stopniu dokonuje się w sposób niezamierzony, w czasie słuchania radia, oglądania filmów czy spektakli telewizyjnych. Jego elementami są rozmaite przedmioty otaczające człowieka: domy, sprzęty, plakaty."Jak mówiłam - uwielbiam otaczać się drobnymi dziełami sztuki i cieszę się, że Bruno 
ma z nimi kontakt odkąd wydał głos. Staram się także (bo lubię), by jedzenie, 
które mu podaję, oprócz tego, że jest zdrowe i bardzo smaczne, było właśnie atrakcyjne wizualnie, czyli "piękne;)" i ładnie podane. Rozmawiałyśmy ostatnio z siostrą o tym, co pamiętamy z domu z wczesnego dzieciństwa i okazało się, że obie pamiętamy kanapki przygotowywane przez tatę dla nas. To były małe dzieła sztuki, coś idealnego, niesamowicie pięknego i starannie przygotowanego. Chciało się na to patrzeć. Pamiętamy do dziś. Wiem, że Bruno zapamięta dom podobnie.
Szok, to miał być post o śniadaniu, więc do rzeczy. Jeśli macie dość jaglanki i owsianki, polecam Wam przygotować okrutnie smaczne i obrzydliwie piękne kanapki, należy je STWORZYĆ według własnej potrzeby piękna.

Jedyne co musicie nabyć to ciasto francuskie.Nasze kanapki składały się z:
Brunowe: ciasto posmarowane syropem klonowym, na to pomidor bez pestek i olivki, kropla oliwy lub figi bądź żurawina suszone i szynka parmeńska i na oba zestwy mozarella oraz liść rukoli oraz jagody i poziomki dla ozdoby.
moje: ciasto posmarowane miodem na to : figi suszone, szynka parmeńska i na to ser camembert oraz rukola, poziomki i jagody do ozdoby.wsio na 12 min do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni.
Do dzieła i palce lizać!















krzesełko na którym siedzi i uwielbia sziedzieć Bruno to SVAN ( tu na przykład).
talerzyk kot DONNA WILSON (tu).